20 lipca 2008

Eva?

Czy u nas Eva Longoria Parker także reklamuje Nieuw Magnum Temptation? Aż się nie chce do autobusu wsiadać...

Chwała pracy! Chwała robotnikom!

W Holandii nigdy nie było socjalizmu ale obrazy na ścianach przebudowywanego dworca głównego w Amsterdamie wyglądają znajomo. Ku chwale narodu!



16 lipca 2008

Ja rozumiem...

..że jestem ładny i w ogóle ale żeby zamiast napiwku za przyniesienie posiłku do pokoju dostawać lekkiego klapsa? Nie byłoby w tym nic zdrożnego gdyby nie to że tego klapsa dostałem od... faceta... AAAAaaaaa!!! Koledzy w pracy powiedzieli że to nic nowego.. Jeden nawet miał wczoraj zmianę nocną i przez całą noc dzwonił do niego facet który chciał żaby ten do niego przyszedł i.. nie chodziło bynajmniej o seks ale o jakiś chory fetysz którego wolę tutaj nie opisywać.
Poza takimi incydentami nic ciekawego.. Może pokój który był na 25-cio letnego czarnoskórego faceta a w którym siedziała z nim biała pani po pięćdziesiątce. Mama?
O rany :). Jest.. inaczej :). Mnie to nie przeszkadza ale tutaj widać co w ludziach siedzi bo wiedzą, że śmiało mogą się pokazać ze swoimi wynaturzeniami.

14 lipca 2008

Praca

Wczoraj wziąłem ze sobą telefon i porobiłem fotki w hotelu. Nie wiem czy to legalne ale co tam.
W każdym pokoju w hotelu jest mini barek z chipsami, napojami i alkoholem w tych małych buteleczkach które pokazują w amerykańskich filmach gdy akcja dzieje się w hotelu. Ceny tych smakołyków są zatrważające ale ludzie i tak to kupują i codziennie ktoś musi to wszystko spisywać i uzupełniać. I tym kimś byłem ja. 8 pięter, 56 pokoi każde... Ponad 400 pokoi w sumie. Na szczęście mają tutaj taki sprytny sytem który polega na tym że pod każdą rzeczą jest czujnik ruchu który sprawdza która rzecz została ruszona a która nie. Rano drukuje się listę pokoi do których trzeba iść i odwiedza się tylko te pokoje które są na tej liście. Na nieszczęście istnieją ludzie którzy podnoszą i odkładają każdą rzecz jaką mają w minibarze no i ja muszę do takiego pokoju wejść i sprawdzić czy taka ciekawska osoba była tylko ciekawska czy głodna lub spragniona... Ogólnie to nuda straszna i nie wykonywałem w życiu smutniejszej rzeczy niż ta. Szczególnie, gdy w pokoju jest gość i musisz go pytać czy możesz sprawdzić barek bo nie chce Ci się przychodzić tam później, gdy on raczy wyjść na miasto lub opuścić hotel..
Plusem jest to, że nikt nie sprawdza ile rzeczy faktycznie zniknęło więc można sobie coś przegryźć :). No i często wchodzi się do pokoi w których ludzie normalnie mieszkają i można zobaczyć jak im to wychodzi. Przeważnie w takich pokojach znajduje się ręczniki na podłodze, porozrzucane ciuchy, pieniądze i takie tam.
Poza tym do pracy w hotelu przyjechało pięciu chłopaków z Polski, którzy bardzo jasno wyrazili się na temat swojego celu pobytu: "ja tu nie przyjechałem sprzątać tylko jarać" więc chłopcy są bardzo fajni i w ogóle... Hmm.. W łazience na ścianie pojawiły się pierwsze napisy "je*ać policję".. Zarabiają 6e/godzinę, nie wiem gdzie mieszkają ale do centrum z Schiphol chodzą piechotą (bite 2 godziny) - jednym słowem są superowi.
Niestety zdjęcia robiłem telefonem i to jeszcze w niskiej rozdzielczości więc proszę nie spodziewać się super artyzmu. Oto i one:

Widok z okna hotelowego - jestm w nim zakochany. Samoloty, samoloty, samoloty i samoloty. Plusem jest to, że w ogóle ich nie słychać.

Widok z drugiego skrzydła.

A tutaj zdjęcie lustra :).

09 lipca 2008

Praca w hotelu

Jakiś czas temu znalazłem takie ogłoszenie w gazecie Sp!it - odpowiednik naszego Metra:
Chodzi o to, że pod adres u dołu należy wysłać swoje CV i napisać o jaką posadę się aplikuje. Powodzenia!

I'm alive!

Żyję i mam się dobrze, dzieki :). Do pracy już przywykłem. Cały poprzedni tydzień, dzisiaj popołudnie - jakoś to leci. Z ciekawostek hotelowych - jeden gej zostawił mnie w spokoju, bo mu powiedziałem że mnie irytuje. Drugi jest spoko - Brazylijczyk, który zna hiszpański i ciągle mnie pyta Que tal, Adam? Fajnie.
W piątek jakiś gość zwymiotował w lustrzanej windzie ze złotymi wykończeniami - fajny kontrast :).
Dzisiaj dostaliśmy zamówienie na 140e do pokoju typu deluxe gdzie siedział nieprzyjemny pan i bardzo ładna pani, skąpo ubrana, mówiąca z rosyjskim akcentem. Napiwku ZERO!!! Drań... Ludzie czasami zamawiają za 40e i dają 10e napiwku.
Tak to nic ciekawego.
W sobotę urodziny mam ale pewnie będzie tak jak co roku - olewka. Dzień jak każdy inny. Jednakże zapraszam do napisania czegoś miłego, najlepiej na email.
Do wszystkich tych, którzy chcieliby mnie odwiedzić. Sorry ale to nie wypali. Praca. Widzę jak wygląda moje życie - wstaję, 2 godzinki dla siebie, do pracy, 2 godzinki dla siebie, sen i od nowa. Suuuuper... Zdarzają się dni wolne ale te poświęcam na pranie, sprzątanie, kupowanie, byczenie się i samotne wycieczki rowerowe.
No właśnie rower - dzieki mojej aktywności mamy już tylko jeden sprawny :). Ale kupiłem dętkę i czekam na sygnał "Adam, let's fix it". W niedzielę przejechałem się na drugi brzeg, do Amsterdam Oost - Wschód. Ciekawe zjawisko. Ktoś daje pomysł - budujemy osiedle. No i budują - znajdują kawałek wody blisko brzegu, zasypują go ziemią, dookoła kamienie, w środku drogi, chodniki, sklepy, tory i domy. Sprytnie :|. Fotki:

Tu była woda (no chyba że od zawsze brzeg był linią prostą.
Nowe osiedle powstaje - z obowiązkową przystanią.
A tutaj osiedle już gotowe.


Wygląda trochę jak z 28 dni później.. Takie są skutki tego, że w jednych blokach ludzie już mieszkają a sąsiednie dopiero składają z betonowych bloków..
A tutaj plaża z muszelek którą widziałem wcześniej.


Ogólnie to szkoda że w Holandii jest taka pogoda jaka jest. Dzisiaj na przykład lało, wiało, świeciło słońce ale nie było za ciepło. No nic.. Za rok Hiszpania :).

02 lipca 2008

Colin!!

Superfajne pociągi holenderskie dzisiaj miały mały mętlik i na 10 minut zatrzymały się 200m przed moją stacją no i spóźniłem się na ostatni autobus. Jakoś udało mi się dotrzeć do domu ale półtora godziny później niż normalnie...
Ale.. Zgadałem się z Colinem, kolegą z wymiany no i pogadaliśmy sobie na Skype :). Colin jest z Wisconsin i nienawidzi swojego kraju tak bardzo że pomimo skończonych studiów poszedł do pracy w fabryce drzwi (!!) żeby zarobić pieniążki, które planuje przeznaczyć na studia w Holandii. On tak bardzo nie znosi Stanów, że jest w stanie zrobić wszystko żeby tylko emigrować do Europy i dostać obywatelstwo. A chłopak wie co robi - jest naprawdę sprytny i mądry (przez 10 minut gadaliśmy o cenach ropy, jedzenia, sytuacji w Europie i w Stanach). Przez myśl przeszło mu nawet znalezienie niewinnej, europejskiej niewiasty, którą mógłby polubić żeby tylko dostać obywatelstwo w Unii.
Colin swoje studia w Arnhem zaczyna za parę miesięcy ale jak tylko skończy swoją pracę w fabryce drzwi (fajnie to brzmi :) ), przyjeżdża do Holandii i... się spotkamy!!! Hura!! Nie jesteśmy gejami ale po przyjeździe tutaj, do Holandii, powróciły wspomnienia i jakoś tak się zgadaliśmy, powspominaliśmy no i postanowiliśmy się zobaczyć. Nawet uzgodniliśmy jak to będzie wyglądało - 0,5l, sok, 2 szklanki, 2 kieliszki, jeden stół, 2 krzesła. Colin powiedział że jeżeli taka jest tradycja to tak musi być :).

Colin i ja :)

Praca. Jest ok. Poza tymi połączeniami... Niestety nie mam zdjęcia, bo dziś znów był zapieprz.. Może jutro ale nic nie obiecuję.
Cheers!!

01 lipca 2008

El primer día

00:20. Tired on ns*

No i zaczęło się..
O 14 wylądowałem w Sheratonie, zatroszczono się o mnie, nie pozwolono żebym podpisał nic czego nie rozumiem (tj przetłumaczono mi kilkanaście stron po holendersku), dano seksi ciuszki (fotka będzie), kluczyk, 2 karty magnetyczne (jedna otwiera WSZYSTKIE drzwi w hotelu!!) przedstawiono ludziom i się zaczęło.
Moja posada - food and beverage assistant. Wiąże się to z tym że mój przełożony (dzisiaj przesympatyczny Egipcjanin Ramzey) odbiera telefony od gości, wysyła zamówienie do kuchni, my przygotowujemy tace, komponujemy zamówienie i jedziemy z tym na górę. Hotel ma 8 pięter, każde piętro 56 pokoi, do tego 4 miejsca w których musimy uzupełniać kawę, herbatę, napoje, jedzenie... Bla bla bla. Pierdoły. Ogólnie jest spoko. Świetna atmosfera (w życiu nie poznałem tylu homoseksualistów w tak krótkim czasie :) - kelner, kucharz i cholera wie kto jeszcze), ludzie mili (dwóch Polaków!!), dobre jedzenie (Ramzi pokazał mi jak dzięki znajomościom w kuchni można jeść to co goście jedzą a poza tym jest kantyna z wieloma smakołykami.
Ale.. Wchodząc do hotelu przed 14 wyglądało to tak:
godzina papierkowej roboty, przymierzania ciuchów w pralni (we aren't looking, do it there - pani z pralni i pani z HR)
15-00 - praca - czasami luz a czasami zapieprz. Miałem skończyć o 23 ale przed końcem ludziom odbiło i nie mogliśmy zostawić 10 zamówień jednemu facetowi z nocki no i posiedzieliśmy z Ramzim jeszcze godzinkę. O 24 wyszedłem z hotelu, ledwo zdążyłem na autobus. Jest 01:30, gadam z Matim i zaraz idę spać bo chyba padnę.
Jutro znów na 15, mam nadzieję że nie spóźnię się na autobus i w nocy bedzie można zobaczyć moją fotke w uniformie :).
W międzyczasie byłem na rowerze nad wodą (Amst jest nad zatoką, woda jest niesłona :( ) Ale pizga tak jak nad morzem... Ale o tym innym razem..
Oy!

*ns - http://ns.nl/en/