W poniedziałek, jadąc do pracy, zauważyłem że jest pełnia. Szef zawsze mówi - "o, pełnia, będą się działy dziwne rzeczy". Zawsze coś się działo ale jakoś nic specjalnie niesamowitego. Tym razem było inaczej. Miałem 2 wieczory pod rząd, właśnie wróciłem z drugiego, ostatniego. I ALLELUJA!! Było ciekawie.
Słowem wstępu - w barze toalety znajdują się w piwnicy, trzeba tam zejść po schodkach, wrzucić 50 centów "w klamkę" i można korzystać. Wiele osób jest zdziwionych ale z reguły wszyscy płacą. Bywają też dziwacy którym się to nie podoba i kopią w drzwi i takie tam. Dlatego na drzwi toalet skierowana jest kamera, której podgląd znajduje się w barze - ekranik dla mnie i dla klientów. Dzisiaj przyszedł pan, zobaczył że trzeba płacić i postanowił wysikać się na drzwi. Spoko. Dzwonię po szefa, który zajął się petentem - facet dostał plastikowy kubek na piwo, został upokorzony przed całym barem i po prostu uciekł. Pierwszy raz się to zdarzyło - a pracuję tutaj 4 miesiące. Zmiana spokojnie leciała dalej, 10 min przed zamknięciem przychodzi 2 Holendrów. Kupują piwo. Jeden idzie do ubikacji. Patrzy, trzeba płacić. I co robi? Rozpina spodnie. Adam oczywiście, nauczony doświadczeniem biegnie na dół i załatwia sprawę po swojemu - co będzie po szefa dzwonił:
Ja: "What the fuck are you doing?!?!"
Klient: "Nothing - I just wanted to go to the toliet."
"You pants are open, you started to piss on the door, I saw you on the camera!! Get the fuck out of my bar!"
"Ok, ok, easy..."
"No easy! Get the fuck out, NOW! You idiot."
O rany, rany - wtedy poczułem się wspaniale. Władza. Upokorzenie. Krew pulsująca w skroniach. Lekkie drżenie dłoni. Oooch to było wspaniałe. Róbcie to częściej - I loooove it!
Pełnia ma coś w sobie. Radzę uważać na swoje zachowanie i na zachowanie innych. Z poprzednich doświadczeń przytoczę inne. Wchodzi 24latek do baru. Czerwony. Zęby zacisnięte. Pobudzony. Kokaina czy speed - nieważne. "Daj mi piwo". "Nie, wypiłeś już zbyt wiele, sorry". "Dawaj piwo!". "Nie" - odchodzę, czekam aż wyjdzie. "Rozpier*** cały ten bar! Spalę go! Zabiję cię!". Przyszedł szef, kolesia już nie było. Wrócił po 10 minutach, przeprosił, nie wiedział co w niego wstąpiło. Było nosek pudrować w czasie pełni?
I inne...