09 lipca 2008

I'm alive!

Żyję i mam się dobrze, dzieki :). Do pracy już przywykłem. Cały poprzedni tydzień, dzisiaj popołudnie - jakoś to leci. Z ciekawostek hotelowych - jeden gej zostawił mnie w spokoju, bo mu powiedziałem że mnie irytuje. Drugi jest spoko - Brazylijczyk, który zna hiszpański i ciągle mnie pyta Que tal, Adam? Fajnie.
W piątek jakiś gość zwymiotował w lustrzanej windzie ze złotymi wykończeniami - fajny kontrast :).
Dzisiaj dostaliśmy zamówienie na 140e do pokoju typu deluxe gdzie siedział nieprzyjemny pan i bardzo ładna pani, skąpo ubrana, mówiąca z rosyjskim akcentem. Napiwku ZERO!!! Drań... Ludzie czasami zamawiają za 40e i dają 10e napiwku.
Tak to nic ciekawego.
W sobotę urodziny mam ale pewnie będzie tak jak co roku - olewka. Dzień jak każdy inny. Jednakże zapraszam do napisania czegoś miłego, najlepiej na email.
Do wszystkich tych, którzy chcieliby mnie odwiedzić. Sorry ale to nie wypali. Praca. Widzę jak wygląda moje życie - wstaję, 2 godzinki dla siebie, do pracy, 2 godzinki dla siebie, sen i od nowa. Suuuuper... Zdarzają się dni wolne ale te poświęcam na pranie, sprzątanie, kupowanie, byczenie się i samotne wycieczki rowerowe.
No właśnie rower - dzieki mojej aktywności mamy już tylko jeden sprawny :). Ale kupiłem dętkę i czekam na sygnał "Adam, let's fix it". W niedzielę przejechałem się na drugi brzeg, do Amsterdam Oost - Wschód. Ciekawe zjawisko. Ktoś daje pomysł - budujemy osiedle. No i budują - znajdują kawałek wody blisko brzegu, zasypują go ziemią, dookoła kamienie, w środku drogi, chodniki, sklepy, tory i domy. Sprytnie :|. Fotki:

Tu była woda (no chyba że od zawsze brzeg był linią prostą.
Nowe osiedle powstaje - z obowiązkową przystanią.
A tutaj osiedle już gotowe.


Wygląda trochę jak z 28 dni później.. Takie są skutki tego, że w jednych blokach ludzie już mieszkają a sąsiednie dopiero składają z betonowych bloków..
A tutaj plaża z muszelek którą widziałem wcześniej.


Ogólnie to szkoda że w Holandii jest taka pogoda jaka jest. Dzisiaj na przykład lało, wiało, świeciło słońce ale nie było za ciepło. No nic.. Za rok Hiszpania :).

Brak komentarzy: