27 maja 2007

ju-es-end-ej!

Tak sie sklada ze pare moich znajomych (pikus, kiler, iwona, mariusz) leci do usa na program work and travel. Tomek, tj Pikus juz tam jest i idac za przykladem zaczal bloga prowadzic. No i wszystkich zapraszam bo napewno bedzie fajnie. American Dream 07.
Co do mnie to do Stanow mam w miare ugruntowany stosunek. Jedyne panstwo na swiecie ktore zaprasza studentow z calego swiata by przyjezdzali zapieprzac na amerykanska gospodarke przez 4 miesiace wakacji. Spox. Do tego tutaj jest ze mna 5 Amerykanow, 3 z Californi, dwojka z Wisconsin ktorzy tylko upewnili mnie w moim przekonaniu o Stanach. Tylko jedna dziewczyna z tej piatki chce wracac. Reszta - nie. Mieszkaja w slonecznym San Francisco, kapia sie w oceanie ale jakos ich do tego nie ciagnie.. Wola zimna Holandie, gdzie morza jest tyle co w Polsce autostrad, pogoda jest przewidywalna jak kobieta.
Jakis czas temu byl u nas kolega Murata (moj wspollokator). Cam - mieszka w ny i tam tez studiuje juz od paru lat. Cam jechal z Muratem pociagiem z lotniska w Rotterdamie do Arnhem. Murat pomagal mu niesc paskudnie ciezka walizke komentujac na glos "Ciezkie te trupy jak cholera". Caly wagon w smiech. Oprocz Cama. "Jakbys cos takiego powiedzial w Stanach, ludzie by cie obezwladnili i oddali w rece policji na najblizszej stacji". Spoko :|. Luzacy Ci Amerykanie. Zreszta - kto widzial Borata niech przypomni sobie scene w nowojorskim metrze.
No nie wiem.. Osobiscie to do Stanow bym chcial jechac, a jak. Zobaczyc kawalek swiata i na wlasne oczy sie przekonac co i jak. 2 oceany, masywne gory, kaniony, pustynie, gigantyczne rzeki.. Ladnie tam musi byc. Wiec powodzenia ludzie, nie zajedzcie sie i badzcie szczerzy w swoich relacjach. Szczegolnie jak juz ochloniecie po tygodniu, max trzech.

Balon

Ciagle jestem pod wrazeniem tego balonu.. Troche reka sie trzesla ale popatrzec mozna.

26 maja 2007

Arnhem - widoczki

Oba zdjecia zostaly zrobione dzisiaj w odstepie jedno godzinnym.




Rany.. W parku po drugiej stronie ulicy!!



Obiekt pozadania...

PS. To trzydziesty post!! Juhu!

23 maja 2007

Widok na Arnhem

1) Wczoraj bylem w kinie. Piraci z Karaibow 3. W sumie to niewazne. Ale - wazne jak wyglada seans w Holandii. Przed rozpoczeciem - ludzie siedza, pija piwo, jedza lody, chipsy, nawoluja sie, pozdrawiaja, pala jointy przed kinem, laza.. Spoko :).
W czasie seansu cisza..
W polowie filmu nastepuje nagla przerwa. Szok. Co sie dzieje.. 20 min na ubikacje, zakupy, papierosa. Super sprawa! Film 3 godziny, ludzie pija piwa to sie chce do ubikacji. Powinni to u nas wprowadzic. A moze nie.. Pirat machajacy mieczem nagle zastygajacy w ruchu i wznawiajacy go po 20 minutach? Hmm..
No i ludzie znowu sie nawoluja, pozdrawiaja, laza, gadaja..
To by bylo tyle. A - cena biletu - 5,5 euro.

Drugi widok na Arnhem: Tym razem bardziej materialny: Arnhemcam.nl

21 maja 2007

Jest dobrze :)

Jakis czas temu (4 dni) zaczalem biegac (2 razy). Pokonuje niesamowity dystans (10 min), docieram do mieszania praktycznie nie zmeczony (nie potrafie sie ruszyc przez 30 min) i jestem bardzo szczesliwy (jak tu nie byc szczesliwym jak czlowiek malo nie umarl po drodze). Kurcze - w tym Arnhem to sie rozleniwilem.. Dobrze ze przynajmniej na rowerze czasem sie przejade.. Ponizej mapka - niebiski znaczek to dom a niebieska trasa to.. no trasa.



To by bylo na tyle. Dziekuje za uwage, polecam sie na przyszlosc.

15 maja 2007

Late night conversation

A: Do you miss France?
[1 sec]
J: No
[5 mins]
J: Do you miss Poland?
[1 sec]
A: No

05 maja 2007

Utrecht

Wczoraj zdarzylo mi sie wybrac do Utrechtu. 4te co do wielkosci miasto w Holandii, stolica okregu o tej samej nazwie. Przygoda zaczela sie na dworcu ktory jest troche odstraszajacy bo jarmarkowy - zrobili z niego cos na miare gigantycznego centrum handlowego z mnostwem sklepow. Nieladnie.. Wszedzie mnostwo ludzi z papierowymi torbami, tloczno i komercyjnie.
Miasto samo w sobie jest chyba najladniejszym miasteczkiem jakie widzialem w zyciu.. Aberdeen tez w sumie tez jest ladne ale w Utrechcie sa jeszcze kanaly i klimat spokoju i chill-outu. Akurat mamy taka pore roku ze wszystko kwitnie a Utrech pelen jest drzew kasztanowcow co zaowocowalo tym, ze cale miasto skapane bylo w ich kwiatach - na drzewach i na ziemi. Super.
W sumie to nie ma za bardzo czego tu ogladac ale samo chodzenie po miasteczku sprawia niesamowita przyjemnosc. Laweczki przy kanalach, ludzie lezacy na trawie, czytajacy ksiazki, gazety, panie na rowerach z przyczepkami w ktorych woza swoje pociechy, mlodziez na rolkach, lodkach i w kajakach, leniwe i niestrachliwe koty.. Fajnie :). Mozna tu spedzic cale zycie.
No nic - fotki. Przypominam ze mozna na nie KLIKAC zeby zobaczyc powiekszenie.




































Jak widac, Holendrzy nie pieprza sie z zaslonkami bo w sumie to co mozna zobaczyc w takim mieszkaniu? Jak ktos siedzi przy kompie? Czyta ksiazke? Oglada TV?

03 maja 2007

Urodziny i Amsterdam

Tak sie sklada ze w poniedzialek miala urodziny najwazniejsza dla Holendrow osoba - Krolowa Beatrix. Starsza Pani ktora jest holenderskim odpowiednikiem brytyjskiej Elzbiety. I dla Holendrow jest to doskonala okazja by zaczac sie cieszyc ( czyt - pic na umor) z tego powodu juz w niedziele rano i skonczyc w poniedzialek nad ranem. Wszyscy zakladaja cos pomaranczowego - od koszulek, przez spodnie, po peruki, czapki czy zel na wlosy i ogolnie jest bardzo milo i przyjaznie. Tak sie sklada ze Arnhem jest stolica okregu Gelderland i odbywala sie tutaj trezecia co do wielkosci impreza w Holandii. W niedziele wieczorem eszedzie mnostwo ludzi, kluby pelne, na rynku (100m na 300m) 3 gigantyczne sceny z DJami, dzikie mnostwo ludzi i pustych kubkow po piwach. W niedziele wszystko zaczelo sie wczesnie rano i o godz 14 juz nie dalo sie wcisnac szpilki miedzy ludzi. Praktycznie sami mlodzi,chociaz poza tlumem mnostwo malzenst z dziecki i ludzi starszych. Ogolnie to jedna z wiekszych imprez na jakich bylem. I za darmo :).
Wogole odiwedzil nas kolega Juliana z Paryza - taki pocieszny czarnoskory chlopaczek - fotki u dolu.

W poniedzialek wieczorem przyjechala Karolina (kolezanka siostry mojej) z chlopakiem i kolega. W e wtorek pojechalismy do Amsterdamu i troche wymeczeni sobie pospacerowalismy. Red Light District, Muzeum Seksu, Coffie Shopy, Chinska dzielnica, chill out na wybrzezu. Wczoraj przechadzka po Arnhem i grill. Fajnie, fajnie..

No nic co bede smucil. Bo ogolnie to kapa bo wszyscy powyjezdzali, w mieszkaniu siedze sam i troche smutno. Wogole to zostaly mi tutaj mniej niz 2 miesiace i.. chcialbym moc nie wracac. Arnhem jest slodkie. Ladne, zadbane, cieple i zywe. Holendrzy sa mili, uprzejmi. Ludzie sa mili i uprzejmi. Nie klamia zbyt czesto, nie oszukuja zbyt czesto, do wiatru tez nie wystawiaja. Zycie nauczylo ze takie cechy u ludzi rzadko sie spotyka a tutaj ludzie ja posiadaja! No i co ja mam poczac..??

Dopsz.. Fotki! Zaczynamy od Amsterdamu.














Wibratory z drugiej reki? Spoko, spoko... Moze kiedys sie skusze.



Rowery nieuzbrojone. Uzbrojone w rowerzyste sa bardzo niebezpieczne!!






Sklep chinski






Tzw Smart Shop. Nasiona marichuany, akcesoria do uprawy, grzybki halucynogenne, Fajki wodne, lufki, bibulki.. Dla zainteresowanych.



Mily akcent.



I Arnhem - queen's day



JC i ja w jego koszulce.



Arnhem - sporo ludzi...






Troche sie nasmiecilo...



Jedna z 3 scen na samym rynku. Dookola miasta znalazlo by sie jeszcze pare innych.