24 kwietnia 2007

Market Garden

Wczoraj wybralem sie z kolezankaa z Hiszpanii na wyprawe rowerowa po Arnhem. Nie wiem czy wiesz, ze Arnhem w czasie drugiej wojny swiatowej odegralo przelomowa role. Otoz.. We wrzesniu roku 44 Niemcy i Alianci spotkali sie w okolicach Arnhem a ze sie w tamtym okresie na za bardzo lubili to zaczeli na siebie nawzajem nacierac. No i trwalo to parenascie dni, w miescie, w okolicach no i na moscie ktory urosl do miana symbolu. Most nosi nazwe "John Frost Bridge" i jest glownym bohaterem filmu "O jeden most za daleko", jednego odcinka "Kompanii Braci" (HBO) i pewnie jeszcze paru innych filmow.
Co najwazniejsze - Polacy mieli swoj udzial w obronie mostu! Coprawda byla to tylko jedna brygada spadochronowa ale wazne ze bylismy tam. No i nawet nasza narodowosc jest wymioniona na tablicy pamiatkowej :).
Jezeli kogos ta operacja interesuje to odsylam do Wikipedii. Ja osobiscie mam to w nosie ale wiedziec trzeba.
Fotki:



Nasi :)




Arnhem Bridge w 1944




Arnhem Bridge + Noelia - wczoraj



z-mostowy widok na Arnhem-centrum

23 kwietnia 2007

Co tam? Jak tam?

Wczoraj bylismy w Leeuwarden - taka srednio duza miejscowosc na polnocy Holandii. Mieszka tam kolezanka Moniki (Polka ktora ze mna studiuje), Marzena. Fajna miejscowosc.. Cala poprzecinana kanalami, ludzi na lodkach, lodziach, pontonach sobie plywaja i zyja. Zdarzylo nam sie zobaczyc kobiete ktora rozwieszala pranie na swoim stateczku. Gdzie ona tam pralke wcisnela?
W sobote mielismy bardzo ciekawa impreze.. No ale ile mozna pisac o imprezach wiec powiem tylko ze w Leeuwarden bylo ciezko, oj ciezko.. Tym bardziej ze pobudka o nieludzkiej porze jaka niewatpliwie jest 1pm.
Ciezko pomyslec ze jeszcze 10 dni temu bylem w Polsce.. Polska, czytelniku, jest dla mnie tym samym czym Arnhem dla Ciebie czytelniku.. Smutne.. Bo Arnhem z dnia na dzien wydaje sie coraz ladniejsze.. Dzisiaj chyba wezme rower i rusze z kims jakies fotki porobic.
W sobote popoludniu bylismy w centrum. Pogoda byla super (25C) wiec wybralismy sie do kawiarni na otwartym powietrzu, nad rzeka. Super. Stoliki na ulicy, z jednej strony stare, holenderskie 2-pietrowe budynki, z drugiej rzeka, lodzie-restauracje, lodzie-fitnesscluby.. Niezle jak na malutkie miasteczko zwane Arnhem.

17 kwietnia 2007

Dlaczego koty sa madrzejsze niz psy?



bo takie pilki to one maja w nosie

14 kwietnia 2007

Moja kolekcja

Jest godzina 22:51, 13 kwitnia, piatek.
Siedze w smutnym autokarze Katowice>Wroclaw>Berlin>Amsterdam. Po 9 godzinach jazdy czlowiek dostaje lekko na glowe i nie wie co ze soba poczac. No i nachodza mnie dziwne mysli.
W ciagu roku mieszkalem w kilku(nastu? miejscach).. Gwiazdy, Zawodzie (dzielnice Katowic), Dom, Niemcy (1 noc), Lotnisko we Frankfurcie (1 noc), Santorini, Rodos (czy Kreta - do teraz nie wiem - 1 noc), Dom, Gwiazdy (pozdrownienia dla mojej ukochanej Magdy ktora mysli ze jej nie lubie a ja ja ubustwiam), Bratyslawa, Praga, Gwiazdy (Marek, Kamil), Czestochowa, Dom, Arnhem, Francja (w sumie 3 rozne lokacje), Dom i znowu Arnhem (za jakies 10 godzin).. Troche sie kurde nazbieralo.. A to tylko rok byl! Wyjatkowy rok. Tyle miejsc ile udalo mi sie odwiedzic to jeszcze nigdy nie zwiedzilem.
Ale (bo zawsze jest jakies ale). Troche dziwne uczucie. Szczegolnie jak czlowiek sobie to spisze. Zwrot "zagrzac gdzies miejsce" juz dawno wylecial z mojego slownika. Ale jak narazie cos co nazywamy "Domem" (tak - z duzej litery, to nie pomylka) ma to samo znaczenie jak 5, 10 czy 15 lat temu. Uf. Przynajmniej tutaj sie nic nie zmienilo. Dziwne uczucie - nie przywiazywac sie do ludzi, miejsc, jezyka czy czegokolwiek czym charakteryzuje sie dana lokacja. W sumie fajne ale pozostaje uczucie jakiegos braku. Czlowiek sie nie rozkreci bo zaraz sie gdzies jedzie i wszystko od nowa sie zaczyna. I taka swiadomosc jest zawsze gdy sie laduje w nowym miejscu.
Czy to jest fajne czy nie? Hmm.. Ciezko powiedziec bo jest i fajne i nie. Znajomosci, ludzie, miejsca - wszystko, wszedzie jest inne. Dobrze to zobaczyc i doswiadczyc tego. Wspolczucia dla ludzi ktorzy poza wlasnym malym swiatem zycia nie widza.. Z drugiej strony ciezko tak ciagle gdzies "byc" z powodow wymienionych powyzej (i innych). Co jest najfajniejsze? Spotkania starych znajomych :). Juz nie moge sie doczekac az odwiedze kogos z ludzi poznanych w Arnhem :). Czy spotkania klasowe (heh.. fajnie bylo :) ). Czy spotkania z ludzmi z bazy (i towarzyszace temu rekreacje ;-) ). Czy niedoszle spotkania (przepraszam Was wszystkich za to.. co za duzo to nie zdrowo, a wiadomo co w 86/15 sie dzieje.. no i chory troche bylem..). I wyjazdy spontaniczne. Praga ( :-* ), opener (polspontaniczne), Czewa (oj..) i inne..
Jak to powiedzial pewien p. Maciek - zycie to kolekcjonowanie wrazen - tych dobrych i tych zlych..

PS. W czasie tego 6-dniowego pobytu w Polsce dowiedzialem sie ze calkiem spora grupa ludzi czyta mojego bloga! Szok! A ja myslalem ze tylko Tatus z Mamusia tu zagladaja. Milo, bardzo milo. Keep it like that!

05 kwietnia 2007

No i powrot :)

Sesja za mna - nie bylo wcale tak kolorowo jak to sie moglo wydawac... Zobaczymy jak nas ocenia.
Ale najwazniejsze przede mna - jutro wyjazd do domu! Niestety autokarem. Loty sa po 300 euro w obie strony a autokar 1/3 ceny. Jezeli jest tutaj ktos kto ma ochote zafundowac mi bilet do domu to prosze o kontakt - adam.klimczyk at gmail.com. Nie odmowie. Ale wracajac do sedna - w sobote bede w domu :). I swieta! I impreza u babci! I imprezy ze znajomymi! I jedzenie mamusi! I paskudne Katowice! I zimna Polska! I smutne Bojszowy! Super - nie moge sie doczekac. Za takimi atrakcjami to sie teskni po dwoch i pol miesiaca nieobecnosci.
Wiec do zo wszystkim ktorych zobacze.

02 kwietnia 2007

Exams

Dzisiaj (poniedzialek) rozpoczal sie okres egzaminow. 2 tygodnie gdy w calej szkole sa tabliczki "zakaz wstepu - egzamin" i nie mozna korzystac nawet z korytarzy. J amialem taki szczescie ze z 4 przedmiotow jakie mam, tylko z dwoch jest egzamin. International Marketing jutro i Finance w piatek. Finanse spoko - pare wzorow zapamietac i jakos sie to napisze. Prowadzacu jest taki fajny (ciagle flirtuje z Australijkami) ze napewno nikogo nie obleje. Gorzej z Marketingiem... Jestesmy podzielenie na grupy ( ja jestem z Kaiem z Niemiec, Desmondem z Irlandii i z Lydia z Hiszpanii). Na ocene z marketingu skladaja sie 3 grupowe prezentacje z rozwiazania case-ow, grupowa analiza jakiejs firmy miedzynarodowej (wybralismy RyanAir) i 2 egzaminy na koniec kazdego termu (2 tarmy na semestr). No i ten egzamin jest najgorszy.. Niby marketing ale nie ma tam nic konkretnego.. Cala ksiazka jest o kulturze i w kazdym rozdziale autor podchodzi do tego samego tematu od innej strony. Pa-ra-no-ja! Zobaczymy... Nasz lektor jest jednoczesnie naszym koordynatorem w biurze miedzynarodowym wiec mam nadzieje ze bedzie wiedzial jaki jest PRAWDZIWY cel przyjazdu na wymiane.. Nie czarujmy sie - nie jest to zakuwanie..
Za 5 dni w domu! Nice :). Prawde powiedziawszy to bede tesknil za Arnhem.. Szczegolnie Arnhem takim jak dzis - pogoda jest boska! Jak w Polsce w czerwcu. Shorty, tshirt i na pole (a nie na dwor!). Za ludzmi, za mieszkaniem.. Ale w domu tez nie jest zle. Jedzenie, rodzinka, ludzie.. Super. Szkoda tylko ze kota nie ma :/.
Btw - moze ktos ma nadmiar kotow?
Ludzie! Co robicie w niedziele/poniedzialek? Wszyscy z Bazy beda dostepni?