14 kwietnia 2007

Moja kolekcja

Jest godzina 22:51, 13 kwitnia, piatek.
Siedze w smutnym autokarze Katowice>Wroclaw>Berlin>Amsterdam. Po 9 godzinach jazdy czlowiek dostaje lekko na glowe i nie wie co ze soba poczac. No i nachodza mnie dziwne mysli.
W ciagu roku mieszkalem w kilku(nastu? miejscach).. Gwiazdy, Zawodzie (dzielnice Katowic), Dom, Niemcy (1 noc), Lotnisko we Frankfurcie (1 noc), Santorini, Rodos (czy Kreta - do teraz nie wiem - 1 noc), Dom, Gwiazdy (pozdrownienia dla mojej ukochanej Magdy ktora mysli ze jej nie lubie a ja ja ubustwiam), Bratyslawa, Praga, Gwiazdy (Marek, Kamil), Czestochowa, Dom, Arnhem, Francja (w sumie 3 rozne lokacje), Dom i znowu Arnhem (za jakies 10 godzin).. Troche sie kurde nazbieralo.. A to tylko rok byl! Wyjatkowy rok. Tyle miejsc ile udalo mi sie odwiedzic to jeszcze nigdy nie zwiedzilem.
Ale (bo zawsze jest jakies ale). Troche dziwne uczucie. Szczegolnie jak czlowiek sobie to spisze. Zwrot "zagrzac gdzies miejsce" juz dawno wylecial z mojego slownika. Ale jak narazie cos co nazywamy "Domem" (tak - z duzej litery, to nie pomylka) ma to samo znaczenie jak 5, 10 czy 15 lat temu. Uf. Przynajmniej tutaj sie nic nie zmienilo. Dziwne uczucie - nie przywiazywac sie do ludzi, miejsc, jezyka czy czegokolwiek czym charakteryzuje sie dana lokacja. W sumie fajne ale pozostaje uczucie jakiegos braku. Czlowiek sie nie rozkreci bo zaraz sie gdzies jedzie i wszystko od nowa sie zaczyna. I taka swiadomosc jest zawsze gdy sie laduje w nowym miejscu.
Czy to jest fajne czy nie? Hmm.. Ciezko powiedziec bo jest i fajne i nie. Znajomosci, ludzie, miejsca - wszystko, wszedzie jest inne. Dobrze to zobaczyc i doswiadczyc tego. Wspolczucia dla ludzi ktorzy poza wlasnym malym swiatem zycia nie widza.. Z drugiej strony ciezko tak ciagle gdzies "byc" z powodow wymienionych powyzej (i innych). Co jest najfajniejsze? Spotkania starych znajomych :). Juz nie moge sie doczekac az odwiedze kogos z ludzi poznanych w Arnhem :). Czy spotkania klasowe (heh.. fajnie bylo :) ). Czy spotkania z ludzmi z bazy (i towarzyszace temu rekreacje ;-) ). Czy niedoszle spotkania (przepraszam Was wszystkich za to.. co za duzo to nie zdrowo, a wiadomo co w 86/15 sie dzieje.. no i chory troche bylem..). I wyjazdy spontaniczne. Praga ( :-* ), opener (polspontaniczne), Czewa (oj..) i inne..
Jak to powiedzial pewien p. Maciek - zycie to kolekcjonowanie wrazen - tych dobrych i tych zlych..

PS. W czasie tego 6-dniowego pobytu w Polsce dowiedzialem sie ze calkiem spora grupa ludzi czyta mojego bloga! Szok! A ja myslalem ze tylko Tatus z Mamusia tu zagladaja. Milo, bardzo milo. Keep it like that!

1 komentarz:

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.