31 lipca 2009

Praca, miłośc do deszczu i inne

Wczoraj miałem dzień pierwszy. Więc. Temple to pub irlandzki. Mówienie po holendersku jest aż niewskazane w jego progach :). Zaczęliśmy (Ja i Ilona - Holenderka) od ustawienia stolików i krzeseł na dworze i przypięcia ich żelaznymi linkami do haków w murze. Potem zaczęli się schodzić klienci i trzeba było się o nich zatroszczyć - nalać piwo, usmażyć śniadanie irlandzkie (2 kiełbaski, 2 plastry bekonu, 2 jajka, 2 tosty i fasolka), kawy, herbaty, cole, fanty i inne takie. W sumie to niewiele tego było bo o 14 kazano mi iść do domu bo nie będziemy stać i patrzeć na siebie. Ogólnie to pierwsze wrażenie pozytywne. Wszystko jest skomputeryzowane - krany z piwem - odchyla się wajchę, cofa ją i się samo leje. Duże - wajcha w tył, małe w przód. Każde nalanie piwa, wina, whiskey czy wódki jest monitorowane. Kamery, podsłuchy, lustra weneckie i strażnicy z psami na każdym kroku. Jutro mam spotkanie z szefem (chyba) więc dowiem się więcej na tematy bardziej przyziemne takie jak kiedy, ile i jak. Właśnie. Jutro. Jutro jest sobota i kazano mi przyjść na 18, pracować do zamknięcia, czyli do godziny 2:30. Już widzę jak będzie 5 klientów na krzyż i wszystko na spokojnie będę mógł ogarnąć. Szczególnie że jest parada gejów i lesbijek. Yess.. Plusem jest to że napiwki są dzielone po każdej zmianie i że ich wysokość jest naprawdę motywująca. Przy 4 godzinach wczoraj napiwków było tyle ile w Sheratonie w jeden ruchliwy wieczór. Cool.
Pierwsze spostrzeżenie. W Holandii proces mycia szklanek/kufli jest bardzo niepokojący. Brudne naczynie jest zanurzane w zlewie wypełnionym wodą z płynem. Na dnie tego zlewu znajdują się 3 pionowe szczotki. Naczynie nakłada się na te szczotki, obraca parę razy i odstawia do obeschnięcia. Płukanie? Wycieranie? Po co :).
Poza tym. Mam bilet miesięczny do Amst! I mogę jeździć ile mi się podoba. I tak też zamierzam robić. Dzisiaj byłem w Vondelparku - bardzo sympatyczne miejsce. Kaczki, policjanci na koniach i rowerach, zielona trawa, wszędzie można się wyłożyć i nikt nie będzie krzyczał. A no i ludzie - pół na pół - Holendrzy i turyści. Ładnie.
Wczoraj, wracając do Zaandam pociągiem, miało miejsce ciekawe wydarzenie. Otóż w momencie wyjeżdżania z Amst, zaczęło lać. Lało może 3 minuty ale pociąg zaliczył opóźnienie 5 minutowe. Na 13 minutowej trasie, gdzie nigdy się nie spóźniał. Szok. A U NAS W POLSCE ludzie narzekają że pociąg nie jedzie bo burza zerwała linie trakcyjne. A jak ma jechać, tak btw.
Tyle. Zdjęcia. Dużo zdjęć. W każde można kliknąć i zobaczyć w rozmiarze przystępniejszy.

Rodzaje możliwych do spotkania w Amsteradmie stojaków na rowery.

Nie będę ukrywał, fajny.

Sklep z prezerwatywami, z kolejką do zrobienia zdjęcia.

Taa - 3 sklepy obok siebie. Pizzeria, Coffee shop i cośtam dla bachorów.

Byk przy kortach

Widoki amsterdamskie.

Kolejne.

Amsterdam.

Amsterdam

I Amsterdam.

Moja książka, Small Gods by Terry Pratchet - polecam, zabawne

Nikt nie lubi deszczu. Szczególnie kina open air (open'er?)

Muzeum toreb i torebek

Parę obrazków z Zaandam


Tak, to TEN McDonald's (pierwszy w Europie!)

Tak, to są kalesony.

Tak, to są chodaki.

PS. Marley i ja - całkiem znośny film.
PS2. Pod koniec Marley umiera.

28 lipca 2009

Praca!!

Znalazłem pracę :). Było ciężko, były chwile zwątpienia, były łzy, wyrywanie włosów z głowy i nocne wycie do księżyca. Ale udało się. Chodząc po Amsterdamie znalazłem miejsce, gdzie mają pracę i nie trzeba do niej znać holenderskiego. Kawiarnia (cafe?) nazywa się The Temple i znajduje się w samym centrum na Niuwmarkt - takim placu z kościółkiem (?) po środku. Lokal wygląda tak:


(zdjęcie z Google maps, street view).
Jeżeli ktoś chce się przejść po okolicy to można zrobić to tutaj :). 90 stopni w lewo i jest ten lokal. Zaczynam w czwartek o 10 (rany jak ja wstanę...). Nie wiem jeszcze co będę robił, kiedy i ile zarabiał ale na pewno wszystkiego się dowiem. Jupi!
Poza tym to wczoraj miałem rozmowę kwalifikacyjną w hotelu Radisson Blu w Amsterdamie na pozycję kelnera ale powiedziano mi że konkurencja jest duża i zadzwonią ale praca byłaby dopiero od pierwszego września. Eee, to kiepsko trochę. A niech zadzwonią tylko po to żebym mógł im odmówić. Yess.. I tak nie czułem się tam za bardzo chciany a rozmowa wyglądała trochę jak przesłuchanie. Nawet do mojego poprzedniego miejsca pracy mieli zamiar dzwonić! Co za ludzie. Jak by Al-Kaida z Polski pochodziła.
Co jeszcze. Obijam się, kupiłem książkę w super antykwariacie, chodzę po mieście i czytam. Tyle.
Jak z tą pracą się rozwinie, czy w końcu zepsuje się pogoda i kto w końcu zabił Sarę Palmer - o tym w następnym odcinku.

24 lipca 2009

O niczym

Żyję! Nadal. W poniedziałek mam rozmowę kwalifikacyjną na pozycję kelnera (wooow) w hotelu Radisson w samym centrum Amsterdamu więc spoko :). Dojazd mam dobry (ale drogi) i lokalizacja też daje możliwości. Oby to wypaliło!
Zaandam, bo tutaj mieszkam, to małe miasteczko na północ od Amsterdamu - 70 tysięcy mieszkańców, małe centrum, praktycznie sami Holendrzy. Znajduje się tutaj skansen żywcem wyjęty z któregośtam wieku - z wiatrakami i w ogóle. Jeszcze nie byłem ale wybiorę się na pewno. Najpierw rower muszę kupić. A jeszcze wcześniej - zarobić na niego. Z ciekawostek - w Zaandam otwarto pierwszego w Europie McDonald'sa i znajduje się tutaj siedziba AlbertHeijn - największej w Holandii sieci supermarketów.
Byłem parę dni w Amsterdamie. O dziwo nic się nie zmieniło. Te same tłumy, te same tramwaje, kanały i łódki.
Zasadniczo to nie ma za bardzo o czym pisać, dlatego też wrzucę zdjęcia - one są z reguły ciekawsze.

Marina w Zaandam.



Starsi państwo którzy z uśmiechem na twarzy wszystkim dookoła mówili 'Dzień dobry'.

W oddali nietypowe budowle. Później odkryłem że jest to miejsce przeładunkowe dla kontenerowców.

Źródło niesmacznych zapachów. Caaaałe miasto śmierdzi. W sklepach śmierdzi. Nawet w klimatyzowanym pociągu śmierdzi! Nawet teraz śmierdzi :/

Taa - Amsterdam jaki był, taki jest.

Amsterdam

Zaandam - 5 min od mojego domu!

Budka w której siedzi pan/pani zajmujący się podnoszeniem mostu zwodzonego w porcie.

Zaandam

Zaandam

Zaandam

Zaandam

Zaandam - nie ma to jak mieć wiatrak po sąsiedzku :).

Zaandam

Zdjęcia można powiększyć, klikając na nie! Zapraszam do pisania komentarzy - kontakt 24/7. Z resztą - zapraszam do Holandii bo tu jest bardzo ładnie :). Codziennie pada ale też codziennie świeci słońce. Codziennie śmierdzi szambem ale też hmm.. No tego nic nie przebije. Ogólnie to jest fajnie, tylko okna trzeba zamykać.

19 lipca 2009

Historia lubi się powtarzać

Wróciłem do Holandii. Jestem tutaj po raz trzeci. Tym razem w Zaandam, miejscowości na północ od Amsterdamu. Miejsce to można zobaczyć tutaj - polecam klikniecie na "Widok ulicy" :-). Miasteczko samo w sobie niczym się nie wyróżnia a najciekawszym faktem na jego temat jest to, że to tutaj otwarto pierwszą restaurację McDonald's w Europie.
Co ja tutaj robię? Na razie nic ale wysyłam CV gdzie tylko się da. Szukam jakiejś poważniejszej pracy niż w zeszłym roku (room service) - zobaczymy co z tego wyniknie.
Mieszkam w domku jednorodzinnym wraz z trzema innymi osobami. Aral ze Sri Lanki, właściciel mieszkania - około 40-50 lat. Branka z Niemiec - około trzydziestki. Oraz Rika ze Szwecji - jego nie znam zbyt dobrze, rozmawialiśmy tylko przez parę minut. Mieszkanie jest (ma być) utrzymywane w ekstremalnej czystości co z jednej strony jest dobre ale z drugiej trochę bez sensu. Zero miejsca na spontaniczność :).
Na razie tyle. Będę wrzucał jakieś zdjęcia okolicy, pokoju, ludzi, psów, kotów (tych tutaj jest mnóstwo) no i pisał co tam u mnie.
Trzymajcie się ludzie i przyjeżdżajcie do Holandii bo jest tu całkiem fajnie :).