No i wrocilismy. Francja sie rozplakala gdy wyjezdzalismy - my tez bylismy bliscy lez. A jak to wszystko wygladalo? Otoz...
Piatek, 16 luty
Wyruszylismy okolo 16. Jechalismy we 4 - ja, Collin, Juan i Orilion ktory w Paryzu zlapal pociag do swojej miejscowosci i tyle go widzielismy. W Paryzu wyladowalismy okolo 21 ale zanim dostalismy sie do mieszkania siostry Juana minely 2 godziny. Niestety siostra miala tylko 1 duze lozko wiec 2 osoby spaly w nim a 2 na podlodze (ja i Orilion).
Sobota, 17
Wstalismy rano, kupilismy 10 biletow na metro (ktore potem zostalo naszym przyjacielem) i ruszylismy do centrum. Na poczatek pozegnalismy Oriliona i zaczelismy - Notre Dame, Luvr od zewnatrz, Pola Elizejskie, ogolnie duzo lazenia po Paryzu. Pogoda nie rozpiszczala - bylo wietrznie ale slonecznie. Wszedzie MASA ludzi - turysci i Paryzanie. Collin, ten Amerykanin, do Paryza przyjechal na zakupy wiec bite 4 godziny spedzilismy w sklepach i przed nimi czekajac az on skonczy. Nakupil sobie dzinsow i pare butow. Odwiedzil nawet ekstramalnie drogi sklep Diora (poltora godziny) gdzie poszedl tylko dlatego zeby poprzymierzac ciuchy na ktore go nie stac. A ja z Juanem umieralem z nudow. Fanie zobaczyc najdrozsza ulice swiata, najpiekniejsze samochody i troche zabawnych, superbogatych ludzi z papierowymi torbami od Armaniego, Gucciego, Diora wchodzacych i wychodzacych z hoteli Hilton czy Plaza. Prawie nabawilismy sie depresji. Zlapalismy metro i spowrotem do mieszkania. Siostra Juana pozwolila nam naruszyc jej zelazne zapasy jedzenia wiec usmazylismy kaczke i wow!! Pychota.
Niedziela, 18
Collin podniecony Paryzem obudzil nas o 8. Poogladalismy francuskie kreskowki (oni wszystko maja z dubbingiem - to jest nawet gorsze niz nasz lektor) i znowu metro. Luvr. 6 euro za wstep do gigantycznego, 4poziomowego muzem. Dzikie mnostwo obrazow, rzezb, freskow, mumii, sfinksow, waz i takich tam - nuda ale jak sie jest w Paryzu to zobaczyc trzeba. Muzeum ogolnie wyglada super - szklo, metal, mroczne podziemia z eksponatami z egiptu, gigantyczne obrazy 10x5m. Wow. No i znowu - mnostwo turystow. Nastepny punkt - Notre Dam. Odstraszajaca kolejka wiec idziemy pod Wierze Eiffela. Znowu mnostwo ludzi, przerazajace ceny za winde i co najdziwniejsze, obowiazkowa oplata za skorzystanie ze schodow. Poogladalismy godzinne kolejki do wejsc, pospacerowalismy pod tym monumentem i ruszylismy... do sklepow. Kolejne pare godzin. MA-SA-KRA. Ten koles wchodzi do sklepu na 2 godziny i nic nie kupuje. Pyta sie o wszystko, dotyka wszystkiego, przymierza najpaskudniejsze ubrania, pyta ludzi na ulicy gdzie kupili to czy tamto. Do Juana zadzownila kuzynka z Paryza i zaprosila nas na kolacje. Pizza, piwo, cola, woda, chipsy. Nice. Jej narzeczony swietnie mowil po angielsku (rzadkosc we Francji) i mielismy calkiem interesujaca 3godzinna pogawedke. Nice. Metro, dom, sen.
Poniedzialek, 19
Ostatni dizen w Paryzu. Pobudka o 9 i... Sklepy!! Wkoncu Juan powiedzial ekspedientce zebu na kazde pytanie Collina o rozmiar mowila ze nie ma i po niecalych 2 godzinach wyszlismy i poszlismy do.. kolejnego sklepu. Ekstra. Metro i do domu. Pakujemy sie i jedziemy na poludnie ( 5 godzin w aucie) do malutkiej miejscowosci w ktorej mieszka dziewczyna Juana. Wioska jakich malo. Ale ludzie bardzo mili. Pierwszys francuski obiad. Start - wino, salata, jakies chrupki. Danie glowne - jakies mieso, frytki, inne wino, szpinak. Next - sery, wino, bagietki. Deser - szarlotka z bita smietana. Na koniec cos mocnego - domowej roboty nalewka sliwkowa - 50% alkoholu. Rzeznia. No i koniec - czlowiek chce wstac od stolu ale nie jest w stanie. Zoladek pelny, w glowie szumi - ogolnie to jest dobrze tylko ciezko sie ruszac. Zaczyna sie konwersacja francusko - angielska bo kazdy zna pare slow z obu tych jezykow. Idziemy spac - cudowny sen - pelny zoladek, interesujaca faza, gigantyczne lozko. 10 godzin snu.
Wtorek - Niedziela, 20-25 lutego
Napisze wkrotce bo musze na zajecia isc... A dzialo sie dzialo, boski dom Juana, Niesamowcie piekne poludnie Francji, pola winogron, wyprawa do Andory i Hiszpanii, przeszukanie przez celnikow i pol godzny pozniej przez policje w Hiszpanii, bardzo goscinne przyjecie przez rodzicow Oriliona, zwiedzanie Angers noca, prezenty i lzy.