Troche juz sie obeznalem w okolicy i jest coraz lepiej :).
Po przyjezdzie mielismy Integration Days ktore wygladaly nastepujaco:
Czwartek - zwiedzanie szkoly, zapoznawanie sie ze wszystkim i takie tam
Piatek - zwiedzania Arnhem i jego przenudnych podziemi. Potem zabrano nas do restauracji i nakarmiono do syta tradycyjnymi potrawami :). W miedzyczasie odbyl sie quiz o Holandii - bylo milo.
Sobota - wieczorem, po poltoragodzinnej lekcji salsy zabrano nas do Aspen Valley - lokal z "gorskim"wystrojem (narty, sanki...) - kazdy dostal 2 zetony na napoje w barze. Potem juz trzeba bylo placic samemu - 2euro za 0,2l piwa to chyba lekka przesada.. Rafael stawia tequille.
Nastepnie poszlismy do innego klubu - tym razem Century X (chyba) gdzie dostalismy jakis przekaski. Fajnie bylo :)
W miedzyczasie, w piatek, mialo miejsce "Australian party". Tzn - impreza w mieszkaniu Australijczykow. Ich tu chyba jest najwiecej - bodajze dziesiecioro. Kupilismy z Julianem 3 butelki wina i nawet nie wiem jak znalazlem sie w swoim lozku. Tymbardziej ze trzeba sie do niego wspinac po drabince..
Pogoda - jest w miare... Nie ma sniegu, czasami pada i wieje ale nie ma zle. Z tego co slyszalem to w Polandii jest gorzej :).
Za pare godzin wrzuce kilka fotek, wiec mniej wiecej zobaczysz co i jak.

Lekcja salsy

Amerykanie :)
Francuzi - Fred i Davi