06 października 2009

Jest źle ale jest dobrze.

Wczoraj przychodzę do pracy a Ilona mówi że miała rano egzamin na prawko i oblała na jazdach. Bla bla bla cośtam cośtam. I laska nie płakała, stało się, zapłacę 300euro (damn it!!) i zdam przy drugim podejściu. Ale za to egzaminator był super! Wesoły, pogadaliśmy o tym, o tamtym, opowiedział mi to i siamto.
Inna sytuacja. Siedzi Kanadyjczyk przy barze i opowiada jak to przyjechał na rynek rowerem z wypożyczalni, zapiął go na łańcuch, na kłódkę i na wszelkie inne możliwe sposoby. Poszedł spotkać się ze znajomymi, do domu wrócił pieszo, gdyż wyprawa rowerowa mogłaby zakończyć się kanale albo spotkaniem z policją zaalarmowaną nieporadnymi próbami utrzymania roweru w pionie. Rano Kanadyjczyk przypomina sobie o rowerze, z niesamowitym bólem głowy zwleka się z łóżka i wyrusza po rower. Którego nie znajduje bo został skradziony. I nie przejmuje się wizją kary wynoszącej kilkaset euro ale opowiada o wieczorze ze znajomymi, ilości spożytego alkoholu i jak to było fajnie.
Jak by to wyglądało u nas?
Głupi egzaminator najpierw odburknął zieńdobry, kazał jechać tam i tu, na same najgorsze skrzyżowania, do tego lało, wszędzie piesi, stare baby i rowery. Do tego wszyscy jadą za szybko, skąd oni się wzięli i czemu w domu nie siedzą w taką pogodę tylko gdzieś muszą zapieprzać. Potem ta świnia kazała mi skręcić, bo dobrze wiedziała że sobie nie poradzę i mnie specjalnie tam skierowała żeby mnie oblać. I teraz znowu muszę jechać do ośrodka, że też go musieli na końcu miasta gdzie nic nie jeździ postawić, zapłacić (kto to widział tyle kasy za głupie 30 min jazdy!!) i czekać miesiąc na egzamin. Potem na prawko a potem starszych się prosić o furę. No paranoja!
Rower. Pieprzeni narkomani, pijacy - skroją rower i sprzedadzą go za 1/10 ceny jakiemuś idiocie. I ani ten idiota ani ten pijak o mnie nie pomyśli, że ja nie mam roweru, że muszę za niego teraz zapłacić. Kur** nalej mi Smirnoffa bo się wkur**łem. I tyle kasy za głupi rower? Chyba oszaleli. Chyba ucieknę bez zgłaszania tego - dowód w depozycie zostawię, zgłoszę jako zagubiony i tyle mnie będą widzieli - chyba bym był głupi jak bym miał zapłacić za nowy rower. Przecież to nie moja wina!?!?
Taa.. Mentalność. Szkoda.
PS. Dziesięć lat temu w Holandii wynalezionio Big Brothera - artykuł(po nagielsku)

1 komentarz:

Unknown pisze...

Tutaj sie z Toba zgodze i nie zgodze... Po 1. mentalnosc polska jest taka a nie inna, po drugie i dlatego sie nie doknca zgadzam, porownaj zarobki na zachodzie i w polsce, potem pomysl ile przecietny polak miesiecznie wydajee a ile zachodnio europejczyk, mowie porocentowo nie ilosciowo, i stad wylania sie pelny obraz, ze nie tylko mamy taka a nie inny mentalnosc ale po prostu muisimy miesiecznie wiecej kasy wydawac ( procentowo!! ) niz czlowiek z zachodu i to z tego tez sie bierze...widocznie dla Twojej znajomej 300 € to mala kasa, a dla Polaka ile sie teraz placi 150 zl na exam to po prostu duzo kasy w prownaniu do zarobkow.... Pozdro ;) PS Wzialbys to za jakis czas i do jakiesgos wydawcy wszystko wyslal, no swietnie piszesz ;)