01 października 2009

Dawno nie pisałem, wiem. A wydarzyło się parę rzeczy. Przeprowadziłem się do Amsterdamu, do mieszkania w którym mieszałem rok temu. Jest fajnie :). Amsterdam w adresie pocztowym - to brzmi dumnie! No i widok na miasto z balkonu... Mniam! Wczoraj zaliczyłem pierwszą rowerową wycieczkę i było ekstra. Polecam każdemu, podczas wycieczki do Holandii, wypożyczyć rower (7euro/dzień - taniocha!) i tak się przemieszczać na krótkie dystanse.
W pracy jestem często - 6 dni w tygodniu. Uch.. Na szczęście pogoda "barowa" więc się wpasowuję w klimat.
Czy ktoś, w momencie rozpoczęcia regularnej pracy, zauważył że czas jakby przyspieszył i że w sumie to na niewiele rzeczy pozostaje miejsce? Masakra!
Acha. Od dłuższego czasu zamierzałem napisać o napiwkach. Napiwek to rzecz wspaniała. Gdyby każdy dawał napiwki to świat byłby piękniejszy. Dawania napiwków powinno się uczyć w szkołach. Maria T nie dała napiwku i jej pies miał zatwardzenie przez 6 dni. Tomasz Z dał godny napiwek i dostał awans w pracy. Karma. Napiwek sprawia że Amerykanie ("So Dutch is a language and they speak it here?") stają obiektem szczególnej atencji każdego barmana i kelnera w mieście turystycznym. Godny napiwek to 10% wartości zamówienia, zaokrąglone w górę, nie mniej niż 50 centów. Napiwek w stylu "A dam mu 5c, niech ma" jest gorszy niż brak napiwku. Złożenie zamówienia na minimum 20 euro i nie danie napiwku może zaowocować w zamierzonym ignorowaniu klienta i jego potrzeb ("no, I cannot call you a taxi, it is only for emergency use"). Powiedzenie "daj mi tylko banknoty" przy płaceniu 41 euro banknotem 50 euro może zaowocować w chwilowym braku banknotów 5 euro w kasie. Miła i dowcipna rozmowa jest warta więcej niż napiwek papierowy. Połączenie tych dwóch może wywołać łzę wzruszenia w oku barmana.
Fakty na temat napiwków:
80% Amerykanów (w Amst) daje napiwki.
10% Anglików daje napiwki.
40% Polaków daje napiwki.
Napiwek stanowił 30% mojej pensji za wrzesień.
Zgubienie pieniędzy w barze po godzinie od znalezienia ich przez barmana traktowane jest jak napiwek.
Należność 7 euro uiszczona (przypadkowo lub nie) dwoma banknotami 10 euro, może dać efekt taki, że 10 euro zostanie potraktowane jako napiwek.
Napiwek to o dziwo nie jałmużna ale sposób wyrażenia uznania za otrzymaną usługę.
Tyle o napiwkach.
Wideo - stara reklama Ery. Słowa w 41 sekundzie są dla mnie na czasie.

1 komentarz:

hania pisze...

a grek co robi? a grek co robi? załóżmy ze ma zaplacic 6,50, daje ci 7E i mowi ok.wiec bierzesz marne 0,5 jako napiwek. po jakims czasie (bo bystry nie jest) wola cie ten grek i pyta gdzie jego reszta...

amerykanie racja, daja napiwki- przy kazdej kolejce :D i choc sie ich nie lubi to sie udaje ze sie ich kocha :P