07 września 2009

O mówieniu "nie"

Ktoś mnie ostatnio zapytał czy czuję się dobrze jako "przynieś podaj pozamiataj". Zapewne wiele osób chciałoby mi to pytanie zadać ale im głupio więc sam spieszę z odpowiedzią.
Zasadniczo to moja praca polega na przynoszeniu i podawaniu. Na szczęście od zamiatania mamy Marokańczyków którzy pracują około godziny 5 rano..
Ale mylisz się - ta praca daje satysfakcję. Daje radość. Nie czuję się gorszy gdy rozmawiam z klientem. Czuję się równy z Amerykaninem, Hiszpanem, Anglikiem Rosjaninem, Szwedem czy Polakiem. Nie jestem ich służącym bo jestem godziwie za swoją pracę wynagradzany - przez szefa i przez klienta bezpośrednio. Mieszkam w pięknej okolicy, w czystym kraju, czuję się tutaj bezpiecznie i dobrze. Pensja pozwala mi na małe szaleństwa, na zwiedzanie, odwiedzenie przyjaciół w Europie, kawę czy piwo za 3 euro, opłacenie czynszu, zakup jedzenia i odłożenia ponad 50% tego co zarobię.
Szef i współpracownicy mi ufają, szanują mnie, okazują wyrozumiałość i zainteresowanie mną, moim krajem i moim życiem prywatnym. Vice versa zresztą.
Dlatego też nie czuję się jak przynieś podaj pozamiataj ale jak osoba która się spełnia.
Oczywiście - mogłem zostać w Polsce, mieszkać z rodzicami i pracować w jakiejś firmie. Pracowałbym w garniturze, koszuli, od 9 do 17. Może nawet by mi się tam podobało. Może nawet bym dobrze zarabiał. Ale wiem że to nie to czego szukam i że to by mnie tłamsiło.
Wiem też że Amsterdam to nie jest miejsce gdzie zostanę do końca życia. Jest tutaj fajnie ale wszystko może się znudzić. Są też rzeczy, które irytują - jakość jedzenia, tłok. No i coś wewnątrz, co każe mi iść na przód, nie osiadać, nie zapuszczać korzeni czy pozwolić sobie na zbytnie przywiązanie.
Chcę móc sobie kiedyś na pytanie "Żałujesz tego jak żyłeś?" odpowiedzieć "Nie".

2 komentarze:

misza pisze...

zajebiste podejście, zazdroszczę odwagi. Faktycznie nie pasujesz do Polski, jesteś zbyt niekonwencjonalny :) Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

coś od siebie.....fajna nowość:)