10 września 2009

Amsterdamski

Wszyscy tutaj myślą że wszystko co polskie kończy się na -ski. I żeby mnie w tym utwierdzić nazywają mnie Adamski. A nawet Supermenski ale to raczej prześmiewczo. W pracy wolne więc sobie chodzę tu i tam. I robię zdjęcia, które poniżej.

Kolacja na balkonie. Było tam też starszy pan ale uciekł zanim zdobyłem się na zrobienie zdjęcia.

Amsterdamski ogród botaniczny. Od zewnątrz. Spóźniłem się.





Tu siedzi Pan(i) podnoszący most zwodzony.

Tutaj znowu się spóźniłem - ale to była para małżeńska która przyjechała na rowerze (pani w przyczepce) wraz z fotografem żeby sobie zdjęcia zrobić w parku.

Nasi!! Hura...

A to mój mentor - Rene. Z nim pracuję od początku. Dłuższa historia o tym chłopaku ale to innym razem. Sympatyczny!

Była projekcja plenerowa! A ja akurat Guinessy nalewałem i limonki na Corony nadziewałem :(. Ps - film Sztuczki się w oryginale nazywa.

Najlepszy przyjaciel zpacerującego turysty płci męskiej. Open-air-pisuar! Yeah babe!!










1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Supermenski to nie raczej prześmiewczo, ale na bank;p