19 sierpnia 2009

A te cycuszki...

Wczoraj mnie zapytano czy nie znam kogoś kto chciałby pracować u nas w barze. Chodzi o kogoś zdecydowanego na dłuższy pobyt. Osobę skłonną do poświęceń, oddania całego siebie w działalność prężnie działającej firmy. Heh. Poważnie - jest praca. Jeżeli ktoś jest chętny to zachęcam do pisania do mnie. Email, komentarze (podać email!) i inne.
Poza tym. Pracowałem 5 dni pod rząd. Masakra. W 5tym dniu już popełniałem mnóstwo głupich błędów, nie ta whiskey, nie to piwo, nie te 2 euro.. Szef mi z uśmiechem na twarzy grozi zwolnieniem z końcem miesiąca :). Ale on jest ZIOM i wiem że mnie na lodzie nie zostawi. Tym bardziej że we wrześniu mam iść na jakiś kurs higieny organizowany przez Horecę (HO-tel RE-staurant CA-tering) co jest jednoznaczne ze zdobyciem jakiegoś tam dokumentu. W pracy ok - w weekendy z Rene - niski Holender, a poza weekendami - z Iloną - Holenderką. Ilona jest spoko - dużo mówi, pyta i czasami obnaża swoją niewiedzę na temat Polski, emigracji (do you have to come back?). Pyta czy tęsknię, czy dobrze się odżywiam, co robię w wolnym czasie, co czytam czy jaki film ostatnio widziałem i dlaczego tak dużo śpię. Ale jak trzeba zapieprzać to koniec gadania, szkło w ruch, szef pomaga i czasem na mnie krzywo spojrzy. Acha. Dał mi koszulki z Gunessa bo nie mógł znieść mojej Poolse Prada
Dzisiaj cały dzień na plaaaażżżyyy!! Słońce mnie zesmażyło aż cały jestem czerwony. Zobaczymy co z tego wyniknie. Holenderskie koleje dały ciała bo w pociągach było bardzo tłoczno, bardzo gorąco, kobiety mdlały, mężczyźni śmierdzieli a dzieci płakały. Ok - bez trzech ostatnich. Ale pierwszy raz jechałem pociągiem w Holandii, w którym nie było wolnych miejsc siedzących. Szok. No i plaża - niby taki pracowity i bogaty naród a chyba cały Amsterdam w środku tygodnia się zwalił do Zaandvort smażyć białe piersi (yesssssss) i wpieprzać frytki z majonezem. Rzeźnia. Dzieciaki mnie mało żywcem nie zasypały - tyle ich było i tak biegały. Ciekawostka. W ciągu godziny pod wodą zniknęło około 20 metrów plaży. A jako że ja leżałem 23 metry od brzegu, to zgadnijcie gdzie (dookoła kogo) Ci ludzie leżący bliżej musieli się ewakuować, hm? DAMN IT!! I nic tylko ja, ja, lekker, lekker, ferlołpen, hahaha, hihihi, Erik, KOM!!. Ech..
Co do filmów które ostatnio widziałem - Strażnicy - nie polecam. Bajka głupia jak but.
Sunshine cleaning - całkiem pocieszna historia. Uwaga! Są Momenty.
Eldorado - kolejna pocieszna historia - niskobudżetowe, belgijskie kino drogi.
PS. Jeżeli ktoś wie co to znaczy ferlołpen to niech koniecznie napisze.

1 komentarz:

mklimek pisze...

no i gdzie te cycki? :D