24 lipca 2009

O niczym

Żyję! Nadal. W poniedziałek mam rozmowę kwalifikacyjną na pozycję kelnera (wooow) w hotelu Radisson w samym centrum Amsterdamu więc spoko :). Dojazd mam dobry (ale drogi) i lokalizacja też daje możliwości. Oby to wypaliło!
Zaandam, bo tutaj mieszkam, to małe miasteczko na północ od Amsterdamu - 70 tysięcy mieszkańców, małe centrum, praktycznie sami Holendrzy. Znajduje się tutaj skansen żywcem wyjęty z któregośtam wieku - z wiatrakami i w ogóle. Jeszcze nie byłem ale wybiorę się na pewno. Najpierw rower muszę kupić. A jeszcze wcześniej - zarobić na niego. Z ciekawostek - w Zaandam otwarto pierwszego w Europie McDonald'sa i znajduje się tutaj siedziba AlbertHeijn - największej w Holandii sieci supermarketów.
Byłem parę dni w Amsterdamie. O dziwo nic się nie zmieniło. Te same tłumy, te same tramwaje, kanały i łódki.
Zasadniczo to nie ma za bardzo o czym pisać, dlatego też wrzucę zdjęcia - one są z reguły ciekawsze.

Marina w Zaandam.



Starsi państwo którzy z uśmiechem na twarzy wszystkim dookoła mówili 'Dzień dobry'.

W oddali nietypowe budowle. Później odkryłem że jest to miejsce przeładunkowe dla kontenerowców.

Źródło niesmacznych zapachów. Caaaałe miasto śmierdzi. W sklepach śmierdzi. Nawet w klimatyzowanym pociągu śmierdzi! Nawet teraz śmierdzi :/

Taa - Amsterdam jaki był, taki jest.

Amsterdam

Zaandam - 5 min od mojego domu!

Budka w której siedzi pan/pani zajmujący się podnoszeniem mostu zwodzonego w porcie.

Zaandam

Zaandam

Zaandam

Zaandam

Zaandam - nie ma to jak mieć wiatrak po sąsiedzku :).

Zaandam

Zdjęcia można powiększyć, klikając na nie! Zapraszam do pisania komentarzy - kontakt 24/7. Z resztą - zapraszam do Holandii bo tu jest bardzo ładnie :). Codziennie pada ale też codziennie świeci słońce. Codziennie śmierdzi szambem ale też hmm.. No tego nic nie przebije. Ogólnie to jest fajnie, tylko okna trzeba zamykać.

3 komentarze:

mklimek pisze...

Holenderska Cepelia :)

Promise Studio pisze...

powodzenia. ja wysłałem już CV :P

Anonimowy pisze...

I tak wiem że jedziesz tam po to by wziąść ślub z Gunterem (czyt. Gyinterem)