23 kwietnia 2007

Co tam? Jak tam?

Wczoraj bylismy w Leeuwarden - taka srednio duza miejscowosc na polnocy Holandii. Mieszka tam kolezanka Moniki (Polka ktora ze mna studiuje), Marzena. Fajna miejscowosc.. Cala poprzecinana kanalami, ludzi na lodkach, lodziach, pontonach sobie plywaja i zyja. Zdarzylo nam sie zobaczyc kobiete ktora rozwieszala pranie na swoim stateczku. Gdzie ona tam pralke wcisnela?
W sobote mielismy bardzo ciekawa impreze.. No ale ile mozna pisac o imprezach wiec powiem tylko ze w Leeuwarden bylo ciezko, oj ciezko.. Tym bardziej ze pobudka o nieludzkiej porze jaka niewatpliwie jest 1pm.
Ciezko pomyslec ze jeszcze 10 dni temu bylem w Polsce.. Polska, czytelniku, jest dla mnie tym samym czym Arnhem dla Ciebie czytelniku.. Smutne.. Bo Arnhem z dnia na dzien wydaje sie coraz ladniejsze.. Dzisiaj chyba wezme rower i rusze z kims jakies fotki porobic.
W sobote popoludniu bylismy w centrum. Pogoda byla super (25C) wiec wybralismy sie do kawiarni na otwartym powietrzu, nad rzeka. Super. Stoliki na ulicy, z jednej strony stare, holenderskie 2-pietrowe budynki, z drugiej rzeka, lodzie-restauracje, lodzie-fitnesscluby.. Niezle jak na malutkie miasteczko zwane Arnhem.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

faajnie.. tutaj rzeczywiscie brak takich knajpek. ale jak sie poszuka to sie znajdzie np. ogródek w Belce z oczkiem wodnym.